Gdy na teście ciążowym pojawiają się dwie kreski, w życiu kobiety zaczyna się rewolucja. Nagle wszystko staje się podejrzane: od kosmetyków po… zawartość talerza. A skoro mowa o zawartości talerza, jedną z kulinarnych zagwozdek, które potrafią nie dawać przyszłym mamom spokoju, jest pytanie: „Czy kaszanka w ciąży to pomysł dobry, czy raczej kulinarna pułapka jak z horroru klasy B?”. Czas rozwiać kaszankowe wątpliwości!
Skład jak z horroru – czy aby na pewno?
Kaszanka, znana również jako kiszka, powstaje z krwi wieprzowej, kaszy gryczanej lub jęczmiennej, a do tego często dodaje się tłuszcz, cebulę i przyprawy. Brzmi jak kulinarne Frankensteinowe dzieło? Może i tak, ale dla wielu to nieodłączny element lato-wieczornego grilla. Problem w tym, że kobieta w ciąży to nie przeciętny zjadacz kiełbasy – jej układ odpornościowy jest delikatniejszy niż porcelanowa filiżanka babci. Surowa lub niedogotowana kaszanka może być potencjalnym źródłem bakterii Listeria monocytogenes – a te już żadnych żartów nie lubią.
Krew nie woda – czyli o wartości odżywczej
Zanim skreślimy kaszankę z ciążowego jadłospisu, warto spojrzeć na nią mniej emocjonalnie, a bardziej dietetycznie. Zaskoczenie? Ta swojska przekąska to prawdziwa bomba… ale nie kaloryczna (chociaż trochę też), ale odżywcza! Zawiera dużo żelaza, którego przyszłym mamom często brakuje. A co więcej – zawiera go w formie hemowej, czyli najlepiej przyswajalnej. Do tego witaminy z grupy B (zwłaszcza B12), białko oraz cynk i selen – duet chroniący układ odpornościowy przed wszelkimi przeciwnościami losu, w tym jesienną chandrą i teściową.
Ciemna strona kiszki
Oczywiście nie wszystko złoto, co kaszanką się nazywa. Trzeba pamiętać, że to produkt przetworzony, często bogaty w tłuszcze nasycone i sól – a z tymi dwoma lepiej nie przesadzać, szczególnie w ciąży. Nadmiar soli może prowadzić do nadciśnienia, a tłuszcz do… no cóż, dodatkowych kilogramów, które i tak się bez niej pojawią. Kaszanka to też, niestety, produkt łatwopsujący się. Jeśli nie jesteśmy pewni jej pochodzenia albo mamy wątpliwości co do jej świeżości – lepiej odłożyć ją na półkę. Taka niepewna kaszanka potrafi zafundować atrakcje rodem z kolejki górskiej. Zatrucia pokarmowe, Salmonella, a w najgorszym wypadku – Listerioza. Brrr…
Jak (i czy) jeść kaszankę w ciąży?
Jeśli naprawdę nie możesz oprzeć się pokusie i kaszanka w ciąży śni Ci się po nocach, to – spokojnie – nie musisz rezygnować z niej od razu. Kluczowy jest sposób przyrządzenia i jakość produktu. Przede wszystkim kaszanka MUSI być dobrze podgrzana – czyli nie tylko zrumieniona z wierzchu, ale i gorąca w środku, najlepiej na wskroś. Żegnaj więc, leniwe grillowanie z przyrumienioną tylko skórką – czas na piekarnik, patelnię i czujny termometr kuchenny!
Kupując kaszankę, zwracaj uwagę na datę ważności, miejsce zakupu i warunki przechowywania. Najlepszym wyborem będzie produkt z zaufanej masarni, najlepiej dobrze zapakowany próżniowo i przechowywany w lodówce. A jeśli nadal masz wątpliwości – zapytaj swojego lekarza lub dietetyka. Może znajdzie się jakaś „ciężaróweczka-friendly” wersja tej kontrowersyjnej przekąski?
A może wege-kaszanka?
Dla tych, którzy kochają smak kaszanki, ale nieszczególnie przepadają za jej składem, są także alternatywy – np. wegańska kaszanka, oparta na kaszy gryczanej, cebuli, papryce i przyprawach, bez krwi i tłuszczu zwierzęcego. Smak może nieco odbiega od oryginału, ale za to sumienie i statystyka sanepidu będą spokojniejsze. No i nie straszna Listeria, bo nie ma do czego się dobrać! Choć purystki mogą kręcić nosem, dla niejednej przyszłej mamy to może być kulinarna droga złotego środka.
Podsumowując – kaszanka w ciąży nie musi być przekąską zakazaną niczym sery pleśniowe i surowe sushi. Wystarczy odrobina rozsądku, dobre źródło i koniecznie odpowiednia obróbka cieplna. Jeśli masz wątpliwości – porozmawiaj ze specjalistą. A jeśli Twój brzuch woła „kiszkę!” – może warto spróbować wersji wege? Bo kto powiedział, że ciążowe zachcianki nie mogą być zdrowe (i bezpieczne)?
Przeczytaj więcej na: https://slowlifemagazyn.pl/kaszanka-w-ciazy-czy-jest-bezpieczna-dla-przyszlych-mam/.