Jeszcze kilka lat temu wymawianie słów „fryzura mullet” przywodziło na myśl cienką linię pomiędzy odwagą a złym gustem. Przypomnijmy sobie czasy lat 80. – krzykliwe marynarki, kanciaste ramiona i fryzura „krótko z przodu, długo z tyłu”, która święciła triumfy na głowach rockmanów, sportowców i niektórych odważnych ojców. Ale moda, jak to moda, uwielbia zataczać koła. I oto jest – modern mullet, odświeżony, stylowy i gotów, by zawojować ulice, wybiegi oraz… TikToka.
Modern mullet – odświeżenie ikony
Nowoczesna wersja klasycznego mulleta to coś więcej niż tylko sentymentalny powrót do przeszłości. Dzisiejszy modern mullet to równowaga między kontrolowanym chaosem a elegancją. To fryzura, która z jednej strony mruga okiem do retro klimatów, z drugiej wpisuje się w aktualne, modowe trendy.
Co ją wyróżnia od protoplasty? Przede wszystkim precyzja wykonania i indywidualne podejście do struktury włosów. Nowoczesny mullet może być delikatnie cieniowany, na niższych warstwach mieć miękkie przejścia, a góra zachować objętość i teksturę. Nie musi wyglądać jak grzywa rockmana z okładki glam metalowego albumu – choć, jeśli ktoś ma ochotę, droga wolna!
Dla kogo modern mullet to strzał w dziesiątkę?
Odpowiedź może zaskoczyć: dla niemal każdego. Ten styl oferuje dużą plastyczność dopasowania. Osoby z kręconymi włosami pokochają go za naturalną objętość i fakturę, którą podkreśla. Właściciele prostych kosmyków mogą bawić się wyraźnymi liniami, kontrastem między przodem a tyłem i asymetrycznością.
Również osoby z pewną dawką nonszalancji w duszy i modowym błyskiem w oku znajdą w mullecie idealnego towarzysza. Nie bójmy się go nosić – to symbol odwagi, która ostatnio zyskała na popularności także dzięki celebrytom, influencerom i gwiazdom muzyki alternatywnej.
Inspiracje z czerwonego dywanu i ulicy
Harry Styles, Miley Cyrus, Rihanna… Lista nazwisk, które dały mulletowi drugą młodość, nie ma końca. I każdy z nich zrobił to po swojemu. Czy to z lekkim buntowniczym sznytem, czy z domieszką haute couture – inspiracji nie brakuje.
Również świat fashion weeków nie pozostaje w tyle. Nowy Jork, Kopenhaga, Paryż – modelki i modele z dumnie wystylizowanymi mulletami przemierzają wybiegi, prezentując, że to nie tylko fryzura, ale statement – coś w stylu: „Nie idę z tłumem, tylko wyznaczam ścieżkę”.
Jak dbać o mulleta i wyglądać… stylowo?
Modern mullet wymaga serca. Może nie codziennej modlitwy do fryzjerskich bóstw, ale na pewno regularnych wizyt u dobrego stylisty. Fryzura potrzebuje formy, a to oznacza strzyżenie co 4–6 tygodni. Stylizacja też nie jest trywialna – pianki teksturyzujące, lekkie pasty, a czasem odrobina lakieru sprawią, że włosy nie będą wyglądać jakby przeszły przez tornado kosmicznych lat 80.
Dla ambitnych – warto zainwestować w prostownicę lub lokówkę, by podkreślić formę lub dodać objętości. Modern mullet to rzeźba, a twoja głowa to płótno!
Modern mullet w wersji DIY – czy warto eksperymentować?
Kuszące? Oczywiście! Przekonanie, że można samodzielnie odtworzyć mulleta w łazience, jest równie przyjemne, co ryzykowne. To trochę jak nauczyć się jazdy na desce surfingowej w wannie – efekt możliwy, ale wymaga wyczucia.
Jeśli jednak masz doświadczenie lub zaufanie do trymerów i nożyczek, subtelna wersja mulleta DIY może być ciekawą przygodą. Najlepiej zacząć od delikatnego cieniowania i pracy na warstwach. I pamiętaj – mniej znaczy więcej. Chyba że celujesz w styl „po koncercie Guns N’ Roses”, wtedy – śmiało!
Gdzie znaleźć więcej inspiracji?
Warto zacząć od przeglądania Pinteresta, TikToka czy Instagramu. Hashtag #modernmullet to kopalnia inspiracji – od subtelnych, minimalistycznych wersji, po bujne grzywy w stylu glam-rock. Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej i poznać historię i zastosowanie tej fryzury, polecamy zajrzeć na modern mullet w Męskim Magazynie – źródło fryzjerskiego savoir-vivre’u z klasą.
Modern mullet powrócił i to z przytupem. Daje ogromne pole do eksperymentów, pozwala wyrazić siebie i nieco zaszaleć w czasach, w których każdy detal stylizacji liczy się podwójnie. Bez względu na to, czy zamierzasz nosić go z dżinsową kurtką vintage, marynarką od projektanta, czy… do pracy w IT – będzie zwracał uwagę. A przecież o to chodzi. Klasyka, która się nie starzeje – tylko dorasta. Z pazurem.