Kiedy język polski robi nam psikusa, czyli rozterki współczesnego użytkownika mowy ojczystej
Wyobraź sobie taką sytuację: piszesz ważnego maila, może notatkę, może nawet posta na Instagramie, w którym chcesz błysnąć nie tylko zdjęciem swojej kawy z artystyczną pianką. Piszesz więc coś w stylu: Było by cudownie, gdyby dziś nie padało. Stajesz na chwilę, wlepiasz wzrok w ekran, robisz minę jak Sherlock przy rozwikływaniu zagadki i… zaczynasz się zastanawiać. Czy aby na pewno to zdanie wygląda dobrze? Czy może powinno być: Byłoby cudownie? No i właśnie – byłoby czy było by? To pytanie dopada nawet najzdolniejszych uczniów, dorosłych z tytułami naukowymi i copywriterów pracujących pod presją kawy i deadline’u. Rozwiejmy zatem wszelkie wątpliwości raz na zawsze, a przy okazji uśmiechnijmy się do zasad pisowni!
Różnica w pisowni – mała spacja, wielki błąd
Na pierwszy rzut oka różnica między byłoby a było by to jedynie jedna mała spacja. Niby drobiazg, ale jak to mawiają pedagodzy (i niektórzy internauci): „diabeł tkwi w szczególe”. Byłoby to forma poprawna – oto cała prawda. „Było” to czas przeszły, a końcówka „by” to forma trybu przypuszczającego. W języku polskim zasada jest prosta: tryb przypuszczający tworzymy przez połączenie czasownika w czasie przeszłym z odpowiednim sufiksem osobowym – w tym przypadku by. Pisownia łączna jest tutaj obowiązkowa, bo chodzi o jedną formę gramatyczną, będącą precyzyjnym narzędziem wyrażania niepewnych życzeń, przypuszczeń lub marzeń o idealnie ugotowanym spaghetti.
„Było by” – przypadek osobliwej separacji
Z kolei „było by” to forma niepoprawna. Błąd ten pojawia się wyjątkowo często, zwłaszcza w tekstach nieformalnych, wiadomościach SMS lub na tablicach pełnych emocjonalnych wpisów typu: Było by fajnie, gdybyś wpadła! Owszem, osoba Pisząca ma dobre intencje i pewnie nawet domyślasz się, co chce przekazać. Ale język polski jest jak elegancki kelner w restauracji z trzema gwiazdkami Michelin – wymaga taktu, klasy i absolutnej zgodności z etykietą. Rozdzielenie „było by” przypomina rozdzielenie sztućców deserowych od przystawkowych – chaos i niepotrzebne zamieszanie.
Czy można powiedzieć „było by”? Teoretycznie, tak… ale w innych kontekstach
Na moment przyhamujmy – bo istnieje pewne małe „ale”, które może wprowadzić więcej zamieszania niż poniedziałkowe korki w centrum miasta. Otóż, forma „było by” może w bardzo specyficznych sytuacjach funkcjonować poprawnie, ale nie jako tryb przypuszczający. Przykład: „Gdyby tylko było byle jak, a nie tak beznadziejnie”. Albo: „To zdanie było, by je zrozumieć, trzeba znać kontekst”. Wtedy chodzi nie o tryb przypuszczający, ale o dwa osobne wyrazy: czasownik „było” i osobny zaimek „by” jako część innej konstrukcji zdaniowej. Ale to sytuacje rzadkie niczym jednorożec na pasach, więc pozostawmy je lingwistom i autorom poezji nowoczesnej.
Dlaczego to istotne? I co na to SEO?
Choć mogłoby się wydawać, że „było by” i „byłoby” to tylko czysto gramatyczna potyczka dla maturzystów czy językowych purystów, sprawa ma też swoje odbicie w świecie digital. Literówka czy błędna forma może wpłynąć na odbiór tekstu – zarówno przez czytelników, jak i boty wyszukiwarek. Jeśli tworzysz content, który ma pozycjonować się wysoko w Google, warto zadbać o detale, bo np. użytkownicy mogą wpisać różne hasła w wyszukiwarkę, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie: byłoby czy było by kliknij tutaj, jeśli też się nad tym głowisz. Widząc artykuł dopracowany, poprawny i lekko zabawny – Google też się uśmiechnie (zgodnie z algorytmem, oczywiście).
Jak zapamiętać poprawną formę raz na zawsze?
Zasada, którą warto wytatuować sobie na klawiaturze (albo zapisać na żółtej karteczce naklejonej na monitor): tryb przypuszczający tworzymy zawsze łącznie – byłoby, byłbym, zrobilibyśmy. Zero spacji, maksimum gramatycznej satysfakcji. Możesz również zapamiętać prostą rymowankę: „Jeśli marzysz, gdybasz skrycie – wszystko razem, spacja znika jak w niebycie!”
No i nie zapominajmy o narzędziach! Wiele edytorów tekstów i rozszerzeń gramatycznych podkreśli takie błędy. Warto korzystać z korekty – przynajmniej dopóki nie zaczniesz śnić o byłoby w snach.
Ostatecznie więc, jeśli kiedykolwiek zadasz sobie pytanie „byłoby czy było by?”, postaraj się przypomnieć ten artykuł, językowe potyczki i nasze wspólne zażenowanie przed autofikcyjną klasą ortograficzną. Język polski nie zjada swoich dzieci, ale z pewnością wystawi je na próbę. Pisząc poprawnie nie tylko zyskasz uznanie nauczycieli i copywriterów, ale może – kto wie – także szacunek sztucznej inteligencji sprawdzającej gramatykę. A byłoby to przecież piękne, czyż nie?